Albert

zdj. Joanna Mielcarek

„Człowiek jest jak instrument, tylko musi być dobrze nastrojony.”
Nasze ciała i dusze ulegają najróżniejszym rozstrojeniom. Nieświadomi tych procesów, często gubimy się na drodze swojego życia. Od dwunastu lat zajmuję się naturoterapią, przez ten czas poznałem różne metody i praktyki, które doprowadziły mnie do terapii dźwiękiem.
Prowadząc relaksacje grupowe i koncerty, stosuję instrumenty etniczne, takie jak gongi, misy dźwiękowe, monochordy, dzwonki i kamertony. Wykonuję również masaże dźwiękiem połączone z masażem punktowym i klasycznym. Moją pasją jest psychologia, którą z powodzeniem wykorzystuję w prowadzonych przeze mnie zajęciach. W ten sposób łączę klasyczną wiedzę uniwersytecką z nienamacalnym światem wibracji.
Od ośmiu lat współpracuję z fundacjami, ośrodkami, szkołami jogi i przedszkolami. W tym czasie miałem okazję zetknąć się z rozmaitymi stanami i zaburzeniami w różnych grupach wiekowych. Tak szerokie doświadczenie pozwoliło mi na wypracowanie metod i technik, które można dopasować do każdego odbiorcy.
Dźwięk wypływający z instrumentów jest pomostem pomiędzy ciałem, umysłem a duchem. Pomaga w przyspieszaniu, czy spowalnianiu procesów zachodzących w nas. Podczas zajęć jesteśmy zanurzeni w oceanie różnych częstotliwości, dotykając w sobie cieni i światła, co prowadzi do stanu równowagi. Wiele problemów uwalnia się, pojawia się lekkość fizyczna i psychiczna. Zmniejszają się napięcia w stawach i mięśniach. Stan głębokiego odprężenia utrzymuje się długo po koncercie, myśli są spokojniejsze, dzięki czemu jest nam łatwiej funkcjonować i czerpać przyjemność z życia.