Archiwum autora: Dora

Pełnia Księżyca Zasiewu lub Pełnia Ślimaczego Księżyca – rytuał

Pełnia Księżyca Zasiewu lub Pełnia Ślimaczego Księżyca jest o wychodzeniu z sytuacji, które nie są dobre dla naszego rozwoju i o dokładnym planowaniu kroków

Przygotuj długopis. W tym miesiącu pilna, sumienna Panna będzie pilnowała, by żaden z Twoich planów nie uciekł i nie przepadł w odmętach niespełnienia. Energia zmusi Cię również do wysiłku strategicznego – zwłaszcza w dniach dążenia do Pełni podsumujesz relację pomiędzy marzeniami a ich realizacją. Ten znak sprzyja przekraczaniu Granicy Działania – jeśli pragniesz fizycznego efektu, podejmij kroki. Ćwiczenie jest proste: utwórz trzy Punkty Dążenia, by wskazać Czasowi kierunek przepływu przez Twoje istnienie. Brzmi skomplikowanie? Daj sobie chwilkę na zrozumienie i oducz się paniki poznawczej.

Zadanie oparte jest o fakt, że Czas nie jest liniowy – gdybyśmy mieli przygotować jego model, o wiele bardziej praktyczne byłoby ukazanie go w postaci kuli, w której wszystko wynika z siebie wzajemnie. Czas jest wynikowy, to wypadkowa wszystkich myśli, niedomyśleń, czynów, założeń, marzeń, lęków i wspomnień, bardziej lub mniej realistycznie zachowanych w naszej pamięci. Czas jako wymiar odpowiada Żywiołowi Wody – jedno i drugie płynie, powodując okoliczności w naszym życiu i wszystkich życiach, z którymi się przenikamy. Żywioł Wody to również emocje – jeśli przesuniesz emocję “na później” nie będzie ona już aktualna, prawda? Znając właściwości Czasu zaprojektowaliśmy dla Ciebie zadanie, dzięki któremu zyskasz pewność, że energia przepłynie przez wskazane przez Ciebie punkty. Twoją rolą jest stworzenie trzech “wspomnień z przyszłości”, czyli Punktów Dążenia.

bed-1574321_1280Usiądź wygodnie lub połóż się w najbardziej optymalnej pozycji. Zdefiniuj, jak dokładnie czuje się Twoje ciało – czy jest Ci dostatecznie ciepło, czy masz ulubione do relaksu warunki, czy nie odczuwasz głodu? Poczuj również, w jakim nastroju znajduje się Twój umysł – czy przepełnia Cię mobilizacja, czy może uważasz to zadanie za niezasadne i podchodzisz do niego nieufnie? Na poziomie Duszy odpowiedz sobie na pytanie, czy chcesz zaplanować swoje życie, by upewnić się, że spotkają Cię w nim określone rzeczy – być może nie masz tego w sferze pragnień. Jeśli jednak jest inaczej – przygotuj się, bo właśnie zaczynasz jeden z najważniejszych punktów egzystencji. Ten stan jest Twoim stanem Zero. To z niego startujesz w akt kreacji – gotów?

Gdy odpowiesz sobie na pytanie, jak Ci jest w tej konkretnej chwili, zapisz w notesie “Punkt Zero” i wypisz tyle detali, ile uznasz za stosowne. Wyobraź sobie, że pod Twoimi stopami znajduje się Linia Czasu, a miejsce, w którym stoisz, oznaczone zostało czerwoną kulą. Przesuń ją na Linii Czasu o rok. Daj sobie odczuć swój stan spełnienia, którego doświadczasz w tym momencie. Zwróć uwagę na to, jaki jest Twój nastrój, jakiego rodzaju wrażeń doświadczasz? Pamiętaj – jesteś w akcie Kreacji, więc to teraz ustalasz, co przeżywać będziesz za dokładnie 365 dni! Poczuj, czy siedzisz na fotelu z lampką ulubionego wina czy raczej z satysfakcją przyglądasz się statkom na morzu w jednym z hiszpańskich kurortów. Pierwszy Punkt Dążenia definiuje, jaki ten rok będzie dla Ciebie i w jakim stylu osiągniesz swój sukces. Wykreuj go więc w jak największej ilości detali – obejmuj tę chwilę każdym zmysłem, którym doświadczasz Rzeczywistości. Jaki ma smak, zapach, temperaturę, dźwięk? Jak wygląda dla Ciebie ten kadr Twojego życia? Gdy ustalisz to, zanotuj wszystko, co pamiętasz, w pierwszym Punkcie Dążenia. Skup się, zamknij oczy i przypomnij sobie, jak wygląda Twoje mieszkanie. Jak rozplanowane są meble, jak poukładane są rzeczy… Nie oceniaj. Spróbuj zobaczyć przy zamkniętych oczach to, jak wygląda otaczająca Cię materia. Weź głęboki oddech, który przez Czakrę Korony wpłynie w Ciebie i wypełni Światłem każdy atom materii, która Cię stanowi. Poczuj, jak Twoja aura staje się coraz bardziej jasna, złoto-biała. Promieniujesz Światłem. Jesteś nim. I to Światło, powoli przenikając otoczenie wraz z każdym Twoim oddechem, zmienia Twój dom w Miejsce Marzeń.

dog-1798158_1280Czerwona kulka przesuwa się na linii życia w termin 5 lat oddalony od chwili obecnej. Rozejrzyj się, czy znajdujesz się w domu na skale, czy w chatce na Malediwach. Zwróć uwagę na szczegóły otoczenia – z jakiej filiżanki pijesz herbatę? Jakie dodatki możesz znaleźć we wnętrzu pomieszczenia, w którym jesteś? Czy znajduje się tam Twój ołtarz? A może ściana pokryta jest Twoimi medalami i dyplomami podkreślającymi momenty chwały na sportowej ścieżce? To Twoje życie za pięć lat. Ty decydujesz, więc zrób to zgodnie ze swoją estetyką. Skup się i zauważ jeden element Przestrzeni, który przykuwa uwagę. Może być nim obraz na ścianie, srebrna łyżeczka, zegarek lub dowolny przedmiot. Poczuj, czy jesteś jedyną osobą w domu, czy też w innych pomieszczeniach znajdują się Twoi bliscy, dzieci. Zapamiętaj uczucie, które Ci towarzyszy. Duma, spokój, spełnienie, rozmarzenie, a może coś innego? Jeśli podoba Ci się to, czego doświadczasz – zapamiętaj każdym zmysłem, co ta sytuacja dla Ciebie oznacza. I swobodnie wróć do świadomości na poziomie ciała. Postaraj się zdobyć fizycznie któryś z przedmiotów, towarzyszących Ci podczas ustalania tego Punktu Dążenia. Schowaj go do skrzynki bądź innego opakowania. Napisz na nim “do użycia w nowym domu” lub “na nową drogę życia”. Ustanowienie tego punktu w czasie sprawi, że ustalisz, w jakich warunkach żyć będziesz za 5 lat. Oraz jak przedstawiać się będzie twoje życie rodzinne.

Ostatnim Punktem Dążenia jest dzień Twoich 70-tych urodzin. Bądź dowolnych oddalonych w czasie o więcej niż 10 lat. Podczas tworzenia wyobrażenia o Twoim przyjęciu urodzinowym skup się na ludziach – jacy przyjaciele Ci towarzyszą? Czy rocznicowa celebracja przebiega wytwornie, czy raczej przypomina dyskotekę? A może jest to artystyczny melanż psychodeliczny, lub benefis, na którym zebrani goście czytają Ci swoje wiersze? Ustalając ten Punkt Dążenia decydujesz, jacy ludzie towarzyszą Ci przez całe Twoje życie. I jakie są Twoje relacje z nimi.

Gdy ustalisz te trzy Punkty Dążenia możesz mieć pewność, że nawet, jeśli zapomnisz o bieżącym dedykowaniu swoich działań, Twój Czas będzie płynął w wyznaczonym przez Ciebie kierunku. Osiągając tym samym stan, który odczuwałeś, gdy przeniosłeś się w Czasie i rozejrzałeś w swoim przyszłym, wymarzonym życiu.

Powodzenia!

Wiedźma Anja

Brzoza – drugie imię wiosny

Kiedy zima zdecyduje się w końcu zrobić miejsce w ogrodach dla wiosny, pierwszym drzewem, które budzi się ze snu jest brzoza. Dla naszych przodków to delikatne drzewo o jasnozielonych liściach było wyznacznikiem nadchodzącej wiosny, a miesiąc marzec zawdzięcza jej swoje pierwotne, słowiańskie imię – „brzezień” (berezozoł, brezozoł).

Oczyszczenie duszy

Odgrywała dużą role w wielu świętach wiosennych, kiedy to wiotkimi gałązkami młodziutkiej brzózki dekorowano chaty. Miało to na celu ochronę domostwa i odstraszanie błąkających się po świecie dusz, demonów i złych mocy. W jej białej korze, nasi przodkowie widzieli czystość i nieprzypadkowo robiono z niej rózgi używane do chłostania, podczas którego pozbywano się z ciała i duszy złych mocy lub demonów. W książkach opowiadających o magii ludowej, możemy doszukać się podobnych praktyk, stosowanych przez tzw. mądre baby.
Owe oczyszczające właściwości brzozy znajdowały zastosowanie podczas grzebania zmarłych. Istnieje zapis z kronik, który mówi o tym, iż przodkowie mieli w zwyczaju wtykać kilka brzozowych gałęzi w świeże mogiły. Miało to pomóc przy przejściu duszy do zaświatów, jak i pozwolić na łagodne pożegnanie się bliskich ze zmarłym. Ponadto w wierzeniach Słowian, dusza po śmierci człowieka przybiera ptasią postać. Owe ptasie duszyczki miały także znajdować oparcie w gałązkach brzozowych, na których mogły usiąść i odpocząć.
Brzoza była także ważnym elementem święta przesilenia letniego. Podczas słowiańskiego Stado, w czasie którego gloryfikowano siłę drzew, witalność i wszelaką płodność, tworzono korowody, w których biorący udział trzymali młode gałązki brzozy. Podobieństwa do tego zwyczaju można się wciąż dopatrzyć w obchodach Zielonych Świątek.

Oczyszczenie ciała

Do dzisiaj drzewo to jest źródłem naturalnych lekarstw, zarówno dla duszy jak i dla ciała. Dla Słowian brzoza była remedium na wiele dolegliwości. Podobnie jak dąb, otrzymywała od ludzi dary – z tego co wiadomo, najczęściej od kobiet, gdyż wierzono, że jest połączona ściśle z energią żeńską. Podarunki te miały ubłagać drzewo, by zabrało chorobę. Zwyczaj ten utrzymał się na Rusi do XIX wieku, kiedy to kobiety ze wsi podczas ważniejszych, wiosennych świąt, kładły pod drzewem ofiary z pierogów i z kaszy.
W podaniach ludowych słyszy się, jakoby potrząsanie brzozy miało pomóc w pozbyciu się gorączki i dreszczy. Wiele w nich prawdy, gdyż napary z brzozowych pączków pomagają obniżyć temperaturę. Co ciekawe, liście brzozy działają napotnie, moczopędnie oraz detoksykująco na układ krwionośny. Okazuje się, że Słowianie wiedzieli o oczyszczających właściwościach tego wspaniałego drzewa już wieki temu. Nie możemy też zapomnieć o soku z brzozy, nazywany oskołą. To samo zdrowie, płynące wprost z drzewa. Wspomaga siłę organizmu w chorobach wrzodowych, reumatycznych, nowotworowych oraz schorzeniach układu krwionośnego. Pijąc go regularnie, możemy również znacząco podnieść swoją odporność.
Sami widzicie, że delikatna brzoza jest naszym potężnym sprzymierzeńcem i wspaniałym przyjacielem.

Katarzyna Grabowska

Ho’oponopono cz. 2

Im szybciej ludzie przyjmą prawdę, że jesteśmy na poziomie duchowym jednością, tym szybciej osiągną niezmąconą radość, niezależną od jakiejkolwiek zewnętrznej sytuacji. Myślenie, że nie ma się z daną sytuacją nic wspólnego czy nawet szukanie winnych to najkrótsza droga do poczucia separacji, oddzielenia i depresji. Głównymi wartościami jakimi kieruje się Ho’oponopono są miłość i współczucie, przebaczenie i zrozumienie.

Ho’oponopono zakłada, iż wszystkie żywe istoty są ze sobą połączone. Najciekawszym przykładem owego połączenia oraz uzdrawiania tą metodą jest eksperyment doktora Ihaleakala Hew Lena. W latach 1983 – 1987  pracował on jako terapeuta w szpitalu psychiatrycznym na Hawajach. Wśród jego pacjentów znajdowali się najbardziej obłąkani i niebezpieczni przestępcy. Większość terapeutów i pracowników szpitala wypowiadała pracę natychmiast, bardzo często przynosili zwolnienia albo w ogóle nie pojawiali się nigdy więcej w pracy. Miejsce było tak przerażające, że pracownicy poruszali się plecami przy ścianie, aby nie zostać zaatakowanym przez któregoś z pacjentów. Dr Len nigdy bezpośrednio nie pracował ze swoimi pacjentami. Jego eksperyment polegał na tym, iż pracował on nad sobą. Leczył pacjentów w ten sposób, iż zadawał sobie pytanie, co musi przepracować i co się dzieje z nim, iż spotyka na swojej drodze takie przypadki. Jedyne co robił, to oczyszczał siebie. Nieustannie. Po kilku miesiącach tego eksperymentu pacjenci zaczęli się zmieniać. Osiągali większy spokój, nie trzeba było ich związywać i obawiać się ataku z ich strony. Zaczęto im również podawać mniejszą ilość leków. Sytuacja w szpitalu poprawiła się niesamowicie. To był dopiero początek cudu.

girl-162474_1280Po czterech latach oddział został zlikwidowany, a wszyscy pacjenci jako uleczeni trafili do domów. Dr Len przez ten cały czas pracował nad oczyszczaniem i miłością do samego siebie. Podstawowymi pytaniami zadawanymi podczas procesu uzdrawiania były: Jaka część zaistniałego problemu należy do mnie? Co we mnie jest takiego, że spowodowałem dany problem? Co jest we mnie, że właśnie ten problem pojawił się w moim życiu?

Dzięki tym pytaniom można naprawić cały swój świat, a bardzo często – jak pokazuje historia owego terapeuty – również świat innych. Zadając sobie te pytania, szukasz danego problemu u siebie. Pytania mogą być nieco inne, mogą również pojawić się własne, osobiste. Nie ma pytań złych, sami poczujemy kiedy przyjdą te odpowiednie. Za każdym razem, gdy znajdziemy odpowiedź na dane pytanie, należy powtórzyć:

Przebaczam sobie, przebaczam tobie.

Kocham siebie, kocham ciebie.

Jest mi bardzo przykro.

Dziękuję.

Dr Len obecnie jeździ po całym świecie i pomaga innym, bierze udział w wielu projektach mających na celu naprawę świata. Pracował jedynie nad sobą, a zdołał uleczyć najbardziej radykalne przypadki obłędu. To fantastycznie pokazuje, jak wszyscy jesteśmy ze sobą połączeni na płaszczyźnie energii. Składamy się przecież z tej samej pierwotnej substancji. To, że wyglądamy inaczej nie oznacza, iż nie mamy tego samego źródła pochodzenia.

Ho’oponopono kieruje się kilkoma podstawowymi zasadami:

  1. Wszystko jest energią i wszystko jest ze sobą połączone.
  2. Istnieje boska moc, która przenika wszystko.
  3. Ty ponosisz pełną odpowiedzialność za siebie i Twoje otoczenie.
  4. Pokój i przyjaźń rodzą się w Tobie.
  5. Pełna harmonia prowadzi do uzdrowienia, pokoju i szczęścia.

dad-1716160_1280Kierując się w życiu tymi prostymi i pięknymi zasadami jesteśmy w stanie uleczyć nie tylko swoje życie, ale także życia innych osób. Możemy uzdrowić każdą sytuację, każdą niezgodność, niezależnie od tego, gdzie się ona zrodziła. Nie trzeba mieć żadnych szczególnych umiejętności. Wystarczy mieć w sercu dobro i miłość, a naszą przewodnią myślą powinno być nieszkodzenie innym. Każda sytuacja ma określoną wibrację, tak jak i my wibrujemy z daną częstotliwością. Aby uzdrowić daną sytuację należy zawsze zwrócić się do swojego serca i wyłapać daną niezgodność wibracyjną, a następnie wprowadzić ją w stan harmonii. Brak harmonii w naszym otoczeniu powoduje bowiem to, że i my wpadamy w lekkie zawirowania. Warto więc pamiętać, żeby naprawiać energetycznie wszelkie sytuacje, szczególnie te z naszego otoczenia.

Dla Hawajczyków rodzina jest bardzo ważna. Wg ich tradycji najbliższa rodzina żyje razem pod jednym dachem, pomagając sobie we wszystkim. Kiedy jakiś członek rodziny ma problem, wszyscy wspólnie go omawiają i zastanawiają się jak go rozwiązać. Nie istnieje rozdzielenie, nikt nie traktuje problemu drugiej osoby jako jego własnego, tylko robi wszystko, aby jak najlepiej i najszybciej go rozwiązać. Bycie w harmonii daje nam poczucie szczęścia i spełnienia, a każde zakłócenie energetyczne sprawia, że pojawia się chaos i strach. Dlatego nie należy myśleć kategoriami egocentrycznej jednostki, bo w ten sposób nigdy nie będziemy szczęśliwi.

miaoli-tung-flowers-1777850_1280Im szybciej ludzie przyjmą prawdę, że jesteśmy na poziomie duchowym jednością, tym szybciej osiągną niezmąconą radość, niezależną od jakiejkolwiek zewnętrznej sytuacji. Myślenie, że nie ma się z daną sytuacją nic wspólnego czy nawet szukanie winnych to najkrótsza droga do poczucia separacji, oddzielenia i depresji. Głównymi wartościami jakimi kieruje się Ho’oponopono są miłość i współczucie, przebaczenie i zrozumienie. Jeśli weźmiemy na siebie całkowitą odpowiedzialność i poszukamy rezonansu danego problemu wówczas jesteśmy w stanie uzdrowić daną sytuację i tym samym również siebie. Jeśli ktoś lub coś nas denerwuje, warto zawsze postawić się na miejscu danej osoby i zadać pytanie dlaczego w danej sytuacji właśnie tak byś postąpił. Wówczas należy powiedzieć: Jest mi bardzo przykro. Przebaczam sobie. Przebaczam tobie. Kocham siebie. Kocham ciebie. Dziękuję.

Sformułowanie należy powtarzać tak długo, aż poczujemy ulgę i nie będziemy mieli żalu do danej osoby.

Odpowiedzi, wybaczenie i zrozumienie nie przychodzą od razu. Niejednokrotnie potrzebujemy czasu, aby daną sytuację zaakceptować i uzdrowić. Ho’oponopono daje nam niesamowitą możliwość uleczenia każdej sytuacji w życiu naszym, naszych bliskich czy całkiem obcych ludzi, z którymi przyszło nam się skonfrontować. Jest wielkim darem dla ludzkości, aby ta mogła szybciej otworzyć swoje serca i cieszyć się życiem bez strachu, lęków i iluzji.

Karolina Kowalowska

Lepidolit

Lepidolit jest różowo-śliwkowym kamieniem, najbardziej bogatym w lit wśród wszystkich minerałów. Jego nazwa pochodzi od greckiego słowa lepis, czyli łuska oraz lithos, czyli kamień, co odnosi się do formy w jakiej występuje. Ciężko go dostać w innej postaci niż ta naturalna, ponieważ jest bardzo kruchy i szybko ulega pęknięciom przy jakiejkolwiek obróbce.

Żywiołem lepidolitu jest woda dlatego jednym z jego obszarów działania są emocje. Spełnia on przede wszystkim funkcje uspokajające i pozwala pozbyć się napięć, na które narażeni jesteśmy w życiu codziennym. Redukuje stres i natrętne myśli, zmniejsza rozdrażnienie. Trzymany już przez chwilę w ręku obdarzy nas swoją delikatnością i spokojem, zahamuje gniew, nauczy cierpliwości i optymizmu, przyniesie nadzieję w najbardziej mrocznych chwilach. Za pomocą lepidolitu można uspokoić nerwową atmosferę panującą nawet w całym domu. W tym celu kawałki lepidolitu należy ułożyć dookoła różowej świeczki.

Lepidolit to również kamień przemiany. Wspomaga każdą transformację w życiu, pomaga przejść przez nią ufając, że wszystko zakończy się w korzystny dla nas sposób. Wspomaga nas w uwalnianiu i reorganizacji starych zachowań i przyzwyczajeń, subtelnie wprowadzając zmiany i przygotowując nas na nie emocjonalnie.

źródło: www.enciklopedijakristala.blogspot.com

źródło: www.enciklopedijakristala.blogspot.com

Ze względu na swoją barwę i wibracje nadaje się także do pracy duchowej i medytacji. Odblokowuje czakry górnej części ciała. Stymuluje poczucie porozumienia z własną Duszą, ułatwia podróże astralne, świadome śnienie i dostęp do Kronik Akashy. Ułatwia pozyskiwanie i rozumienie wiedzy płynącej ze Źródła.

Lepidolit często występuje w połączeniu z różowym turmalinem tworząc wzbudzające podziw formy geometryczne. Taka forma może być stosowana, aby przyciągnąć prawdziwą miłość lub uspokoić kłótnie w obecnym związku – jest to bowiem kamień pojednania. Uczy także miłości do samego siebie. W wyżej wymienionych celach powinien być nakładany na czakrę serca.

Zdrowotnie lepidolit pomaga w wychodzeniu z nałogów, depresji, nerwic, wszelkiego rodzaju traum i choroby dwubiegunowej. Lit w nim zawarty często dodawany jest do tabletek stabilizujących nastrój. Regularna praca z nim uspokaja układ nerwowy i przynosi emocjonalne uzdrowienie. Stosowany jest we wspomaganiu leczenia zapalenia nerwu kulszowego i nerwobóli. Ze względu na swoją delikatną i zrównoważoną wibrację, jest to idealny kamień dla kobiet w ciąży i tych przechodzących menopauzę. Ma również silne działanie odtruwające organizm, oczyszcza go z toksyn oraz ze smogu elektromagnetycznego. Świetnie nadaje się we wszelkich zaburzeniach snu. Jeżeli cierpisz na bezsenność, możesz położyć go obok głowy, pod poduszkę lub otoczyć nim łóżko. Powinien wtedy ułatwić zaśnięcie i zmniejszyć ilość wybudzeń w ciągu nocy.

Zuzanna Jenssen

fot. www.fler.cz

Sowa – przewodnik przez Twoją noc

Śnieżna, biała, z ogromnymi skrzydłami. Kojarzy mi się zawsze z mroźną Syberią i wiedzą tamtejszych starych kobiet. Mądrością życiową poprzez doświadczenie i długą obserwację samego siebie.

Wiedza Północy to ogromna świadomość człowieka i jego natury. Ogromna Moc idąca z kosmosu. Tu Miłość ma kolor mroźnego różu i fioletu i pachnie wieczornym dymem z kominów, który unosi się nad syberyjską tajgą. Brakuje tu beztroski południowego morza czy temperamentu Amazonii. Tu Miłość ma zmarszczki, spracowane dłonie i odpoczywa na bujanym fotelu. Bynajmniej nie jest to poczciwa staruszka, a raczej tajemnicza szeptucha o ogromnej dobroci okazywanej bardziej przez samą obecność i milczące wsparcie niż przytulenie i słowa Kocham Cię. Taka jest też sowa.

owl-591302_1280Przez to, że jest zwierzęciem nocnym, wie sporo o Twoim cieniu. Ale nie tapla się w nim i nie analizuje każdego kroku, który dotąd uznawałeś za fałszywy na swojej ścieżce. Po prostu przeprowadza przez ciemność nie tracąc na nią żadnej emocji. Obserwuje i reaguje, gdy trzeba. Wie, że to chwilowe zawahanie na ścieżce ku Światłu. Że minie, jeśli tylko się nie poddasz. W chwilach zwątpienia zahuczy lub sfrunie nad Twoją głowę, byś skupił się na celu – wyjściu z cienia.

Otacza ją spokój i wewnętrzne opanowanie. Największe ciemności nie spowodują w niej strachliwego drżenia czy chęci ucieczki. Bo cień zna jak samą siebie.

Bo cień to przecież Ty sam – Twoje myśli, emocje, wreszcie czyny. Nic więcej. To programy umysłu, które z dnia na dzień oplatały Cię od dzieciństwa, zaklejały Trzecie Oko i robiły klatkę wokół serca. Karmiony tym z zewnątrz w końcu przyjąłeś te programy jako swoje, przestając postrzegać świat czystością intencji i otwartym sercem, ciekawością dziecka. Jak często kłócisz się z samym sobą? Kiedy ewidentnie czujesz połączenie z drzewami w lesie i słyszysz jak do Ciebie mówią, nagle włącza się „drugi Ty” z umysłu twierdząc, że to przecież niemożliwe. A kiedy czujesz w sercu radość i delektujesz się chwilą, za moment Ty sam zaczynasz równoważyć to listą zadań do wykonania na ten dzień. By zbytnio nie zakochać się w życiu. Jest tak? A Sowa tylko na to patrzy, obserwuje z grubej gałęzi, ale wspiera.

owl-518838_1280 (1)Jeśli chcesz wyjść ze swojego cienia, poproś Sowę o przewodnictwo. Wyobraź sobie, że stoisz w swoim Miejscu Mocy, czyli tam gdzie czujesz się częścią Wszechświata. To może być rodzinny dom, las, w którym bawiłeś się jako dziecko albo całkowicie wymyślona przestrzeń. Wyciągnij rękę  w górę i czekaj, aż Sowa do Ciebie przyfrunie. Przywołaj ją. Może usiądzie Ci na przedramieniu albo będzie tak ogromna, że od razu chwyci Cię w szpony i zaniesie tam, gdzie masz do załatwienia pojedynek z cieniem. Poczuj jej siłę i mądrość. Jej skrzydła i szpony są do Twojej dyspozycji. Zobacz jak Sowa ląduje z Tobą w ciemnym lesie, gdzie śnieg pokrywa Twoje stopy. Zostawia Cię tam, a sama siada gdzieś na konarach drzew, które ledwo widzisz w ciemności. W oddali widzisz jakby wschód słońca lub poświatę wioski. Podążasz tam nie zważając na warunki, w których się znalazłeś. Nietoperze, pajęczyny czy dziwne stwory to tylko zjawy z Twojej wyobraźni, karmione emocjami strachu i zwątpienia. Pamiętaj, że Sowa jest tam z Tobą. Nie potrzyma za rękę i nie powie „dasz radę”, ale każdego nietoperza lub złowrogie pomruki wyłapie i przegoni od Ciebie. Z takim wsparciem, sam, na własnych nogach dojdziesz do skraju lasu, a za nim będzie piękna łąka – zielona, pachnąca kolorowymi kwiatami, gdzie owady fruwają w Słońcu, a powietrze jest lepkie od kwiatowego zapachu. Gdzie Słońce wylewa się na cały świat, również w Twoją strukturę. Wyszedłeś z zimy swojej Duszy na wiosnę i życie, w nowy rozdział samego siebie. Tam na łące spacerują łagodne sarny i jelenie a elfy dbają o każdy płatek i listek łąki. Możesz teraz odpocząć kładąc się na soczystej trawie i nabierając sił prosto z Ziemi. Odetchnąć po trudach podróży. Może przez łąkę, gdzieś w górze przemknie cień Sowy. Tylko sprawdza, czy wszystko z Tobą w porządku i wraca do swojej dziupli. Do kolejnej chwili, gdy poczujesz, że spadasz z wibracji. A wtedy znów się spotkacie.

Dora Rosłońska

Dąb i słowiański Perun

W wierzeniach Słowian drzewa odgrywały ogromną rolę. Stały na piedestale wiary naszych Przodków, czczone i częstowane darami. Zwracano się do nich w niedoli, jak i dziękowano za dobrą passę. Traktowano je jako swoistego rodzaju świątynie, w których zamieszkiwały poszczególne bóstwa. Wszystkie drzewa były symbolem siły i prastarej wiedzy, a na ich czele stał potężny, dumny i prastary Dąb.

Ogromny, postawny i silny Dąb, to przede wszystkim energia męska związana bezpośrednio ze świadomym umysłem, działaniem i dynamiką. A takie właśnie cechy bezpośrednio wiązały się z Perunem – gromowładnym bogiem, jednym z naczelnych bóstw w panteonie słowiańskim. Słowianie uważali, że podczas burz pioruny chętniej uderzały w dęby, a niżeli w inne drzewa. Kroniki wspominają, że Słowianie często byli świadkami, jakoby spotkanie błyskawicy ze świętym drzewem nie wyrządzało poważniejszych szkód. Stojąc pod rozłożystymi konarami wspaniałego dębu można poczuć pierwiastek potężnego, gromowładnego Peruna.

Dary dla Peruna
oak-275287_1280Święte Gaje, które były dla Słowian ich naturalną świątynią, powstawały właśnie na terenach „dębowych”. Miejscem najważniejszym był największy, prastary dąb, wokół którego czyniono obrzędy, rytuały i przy którym odbywały się wszystkie najważniejsze święta. Ludzie czcili go i zostawiali pod nim dary – takie jak miód, wodę czy mleko – które miały im zapewnić przychylność Peruna.

Co ciekawe ludzie wciąż czerpią z drzew to, co w nich najlepsze. Może nie należy jeszcze nazywać tego kultem, ale nieśmiało można stwierdzić, że okruszynki po całej czci i duchowym szacunku do drzew, pozostały. Najlepszym dowodem na to jest medycyna naturalna, wykorzystująca lecznicze właściwości dębu. W książkach o medycynie ludowej na Rusi południowej możemy znaleźć informację, jakoby odwar z kory niektórych gatunków tego drzewa jest stosowany w mieszankach ziołowych stosowanych przy odmrożeniach i poparzeniach, a proszek z węgla drzewa dębowego kładziony na świeżą ranę pomaga jej szybciej się zabliźnić i zdrowo zagoić.

Dębowe zaklęcia

Pamięć o niezwykłych właściwościach tej rośliny przetrwała także w magii ludowej, praktykowanej przez tzw. „Mądre Baby” na terenach Słowiańszczyzny. W książkach, opisujących uroki i zaklęcia magii ludowej, możemy natrafić na krótkie inkantacje, które wygłaszane były w porach suszy, gdy proszono o deszcz:

„ Deszczyku, deszczyku, zważę tobie barszczyku
W nowiutkim garnuszku, postawię na dąbku
Dąbek się zachwiał, a deszczyk lunął.”

Również znajdujemy wzmiankę o ofiarach składanych przy dębie, kiedy chodzi o zaklęcie powstrzymania deszczu:

„ Nie padaj deszczyku, nagotuję ci barszczyku
Bez krupek i soli, na jednym rosoli
Postawie na dębie
Dębaczek się chwieje, barszczyk się rozleje
Pokazze się słonecko, dam ci białe jajecko!
Jak kureczka zniesie, na dębowym lesie
Weźmij jajo do raju! ”

acorns-1710577_1280Można tu bez trudu rozpoznać pozostałość po słowiańskich wierzeniach – składając ofiarę dębowi bezpośrednio zwracamy się do Peruna, boga burz, który ma władzę także nad deszczem.

Prastare dęby – do dzisiaj nie da się przejść obok nich obojętnie. Te ogromne, postawne drzewa przez wieki budziły szacunek i podziw. Ich monumentalne bukiety liści dawały ludziom schronienie i nadzieję na uzdrowienie zbolałego ciała – nic zatem dziwnego, że Słowianie widzieli w nich potężnego Peruna.

Katarzyna Grabowska