kobiety1

Budzenie Wenus na Mokotowie 2-3 stycznia 2015

Wyobraźcie sobie małe, klimatyczne mieszkanko z przepięknym tarasem. A w nim piętnaście kobiet. Spotkały się, by celebrować to, co w każdej najpiękniejsze, najmocniejsze. By podzielić się swoją kobiecością, a także nauczyć się jej innych wymiarów.

Na podłodze pełno koców, poduch i kołder. W powietrzu zapach kadzidła i aromat grzanego wina. Dookoła pełno świec. Pośrodku sali gong, a wokół niego złote misy.

Uczestniczki warsztatów ułożyły się wygodnie na podłodze czekając aż Magda rozpocznie koncert na tybetańskich misach. Ich dźwięki miały podnieść nasze wibracje, połączyć nas i jednocześnie wyłączyć z zewnętrznego świata. Byłyśmy Tu i Teraz. Razem.

Misy i gwiazdy Hollywood

Koncert to nie tylko słuchanie dźwięku. Magda kładła misy na nasze sploty słoneczne lub łona, by wibracja poszła w ciało bezpośrednio z naczynia. To rozchodzenie się wibracji i dźwięków mocno działało na emocje, ale i wewnętrzne narządy w ciele. Niektórym drętwiały dłonie, inne czuły rozkoszne gorąco.

Kąpiel w dźwiękach mis wprowadził nas w pewne wyciszenie, potrzebne do kolejnego etapu spotkania. Tutaj królowała Eliza Ratajczyk, prywatnie aktorka i coach, profesjonalnie – ambasadorka Wenus w każdej z nas.

  • Jest taka anegdota o Marylin Monroe. Ponoć zwykła ona chodzić po ulicach zupełnie niezauważana i wtapiająca się w tłum. Spacerując w taki sposób lubiła zwrócić się kokieteryjnie do swoich towarzyszy mówiąc – „Mam być nią?” Wówczas w jednej sekundzie – jakby wyłaniała się z nicości. Przemieniała się w Boginię, ludzie krzyczeli i mdleli na jej widok, a ona zaczynała rozdawać uśmiechy i autografy – opowiadała Eliza. – A teraz zdradzę Wam jak ona to robiła.

    Stanęłyśmy w kręgu, by spotkać się ze swoją wewnętrzna Boginią. Każda z nas wybrała sobie jedną z kobiet Hollywood. Nie musiała to być ta ulubiona, ale ta, która obecnie wzbudza w nas największe emocje. Zaczęło się. Eliza wprowadziła nas w wizje i prowadziła w niej tak, by poczuć konkretne cechy Bogini, które drzemią zarówno w naszej hollywoodzkiej gwieździe, ale i w nas. Próbowałyśmy to wyrazić poprzez ruch, spojrzenie, wewnętrzną percepcję

    – W trakcie tej sesji doświadczyłyście kim jest żyjąca w was Bogini, jak to jest patrzeć na świat jej oczyma i mierzyć się z życiem z jej poziomu – mówi Eliza. – Tej techniki używam do pracy nad budowaniem roli. Aktorstwo jest bowiem wspaniałym sposobem na oglądanie świata z różnych perspektyw i próbowaniem różnych smaków życia.

Ciało, ciało

Wenus budzi się nie tylko poprzez duchowość, ale poprzez ciało. Dlatego Ola Furmankiewicz, wizażystka i stylistka, zdradziła nam tajniki makijażu. Największe emocje wzbudzało wyliczanie błędów jakie robimy podczas demakijażu. Okazuje się, że prawie wszystkie kobiety nie wiedzą jak go robić!

Piękne było to, jak przystało na Kobiety Mocy, że źródeł urody szukałyśmy nie w chemicznych kosmetykach, ale w ziołach i zwyczajnych … kostkach lodu lub zmrożonych łyżeczkach. Każda z nas dowiedziała się jaki kształt twarzy ma i jak w związku z tym ma się malować. Dla chętnych był manicure i pedicure oraz masaże. Swoją kobiecość podkreśliłyśmy seksownymi koszulkami nocnymi.

Podczas delektowania się pysznymi sałatkami słuchałyśmy co do powiedzenia o budzeniu Wenus w sobie ma Wiedźma Anja. W nocy wykonała też dla nas specjalny rytuał, który miał rozwinąć w nas księżycowość, kobiecość i intuicję, by prowadziła nas w Nowym Roku.

Dora Rosłońska

Podziel się tą informacją z innymi...Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedInPin on PinterestEmail this to someone