Kobieta tantryczna w świecie: Jak pogodzić pracę z pasją i robić to, co się kocha?

“Cały dzień o tym myślę, a w nocy o tym mówię. Skąd pochodzę? Co mam robić? Nie mam pojęcia. Moja dusza jest skąd indziej, jestem tego pewien i mam zamiar tam się znaleźć“. – Rumi

Wiele z nas marzy o tym, by praca nie była przymusowym zajęciem, ale takim zadaniem, w którym czas się nie liczy, gdzie możemy całkowicie się zatracić, gdzie cieszymy się czekającymi na nas obowiązkami, a czas płynie tak szybko, że wydaje nam się, że po nim surfujemy. To coś, co nas uskrzydla. To coś, co daje nam spełnienie. To coś, czego nie możemy się doczekać gdy wstajemy rano z łóżka. Marzymy o takiej pracy, która staje się uskrzydlającym momentem zapomnienia, a która jeszcze może nawet przyczynia się do dobrobytu innych ludzi.

Odkrywamy pasję

Odkrycie swojej czy swoich pasji, to temat dużo większy niż tylko miłe spędzanie czasu. Zastanawiając się nad tym, co naprawdę sprawia nam przyjemność, nie możemy nie dotknąć takich wątków jak powołanie, sens życia, misja na Ziemi. To bardzo duże tematy, na które niełatwo dać szybką i jednoznaczną odpowiedź. Bardzo często ta „misja“ w ciągu życia nie raz się zmienia, stając się jedynie kierunkowskazem, uwodząc i prowadząc, ale nigdy nie dając upragnionego celu – czyli spełnienia. To, ku naszemu zdziwieniu, może zostać odnalezione i poznane w całkiem innych okolicznościach i wtedy, gdy zupełnie się tego nie spodziewamy.

Dążenie do osobistego spełnienia jest bardziej jak szlifowanie diamentu i podążanie za kolorowymi znakami na ścieżkach pieszego wędrowca w górach. Ktoś kiedyś powiedział, że to droga się liczy, nie cel. A ja to widzę tak:

Tantryczność nie jest celem. Tantryczność to ciągłe stawanie się, dążenie do życia pełnym potencjałem, odkrywanie swojego człowieczeństwa i ciągła zmiana, czyli nieustanne rozszerzanie siebie. Na bieżąco i w odpowiedzi na czynniki zewnętrzne. To nieustanne życie w relacji z życiem. Podążanie i przyjmowanie. Taniec z Poczutym Niewidzialnym.

Temat Pasji i Pracy składa się z dwóch równie ważnych części składowych:

  1. Skala MAKRO: sens życia, misja, powołanie.
  2. Skala MIKRO: praca sprawiająca przyjemność, połączona z tym, co naprawdę lubisz.

Poniżej znajdziesz najlepiej oddający wyzwanie pracy, pasji i sensu list jaki kiedykolwiek przeczytałam:

„ Panie Mariuszu,

Nie pierwszy raz piszę taki oto list, ale pierwszy raz zamierzam go wysłać. Listy piszę w celach terapeutycznych. Myśli, chaos w głowie przelewam na papier, a ręka porwana przez wewnętrzne siły skrobie kolejne linijki. Więc piszę i piszę, sama do siebie lub biorę sobie kogoś za czytelnika, który to nigdy mojego wywodu nie przeczyta, bo ja już na tym etapie osiągam pewną satysfakcję. Ale Pan, Panie Mariuszu, to, przepraszam najmocniej za określenie, inna para kaloszy! Pan jest taki określony i wyraźny. A ja czuję się mdła i nijaka. Mam ponad 30 lat, a nadal nie wiem, czego chcę od życia. Wiem, co lubię, ale nic z tych rzeczy nie nadaje się do przekucia na coś, z czego można żyć (hm albo to ja nie potrafię czegoś z tym zrobić). A nie jestem zachłanna, na złotym pałacu mi nie zależy, więc o wielką karierę tu nawet nie chodzi. Moja dotychczasowa droga zawodowa to zbiegi okoliczności i poddawanie się losowi, co doprowadziło do tego, że pracy mojej zdzierżyć już nie mogę. A ja bym chciała cieszyć się moją robotą i mieć z tego parę złotych na chleb. I teraz nastąpi moje wielkie pytanie: Jak odkryć swoje powołanie? Dodam tylko, że obecnie (i jeszcze pewnie przez dłuższy czas) jestem dość mocno uwiązana do mojej rodzinki, bo w tym roku urodził się najmłodszy smyk, i w związku z tym nie mam możliwości hasać po świecie w poszukiwaniu zawodowego spełnienia. Panie Mariuszu, pomocy!

Ola

Pani Olu!

Trafiła Pani na gościa, który wierzy, że nasz byt nie ma żadnego nadrzędnego sensu (o sobie mówię). Na gościa, który myśli, że kosmos istnieje po nic. Niedawno wpadł mi w rękę cytat z „Nierzeczywistości” Kazimierza Brandysa: ” » Pańska definicja człowieka? « Nie ma definicji człowieka, ale gdyby odpowiedź na to pytanie była konieczna, powiedziałbym: Istota, która przypisuje sens bytowi”. No i ja, Pani Olu, przypisuję bytowi taki sens, że on sensu nie posiada. Ale! Zdarzają się jednak momenty, że wyjdę z domu, spojrzę w czyjeś oczy i wskutek tego coś się niepojętego ze mną dzieje. Wtedy byt mówi: „Widzisz! Już mnie na straty spisałeś. A ja tymi oczami zawiadamiam cię właśnie o moim sensie”.

Wtedy wiem, że trzeba ten sens przyjąć i cieszyć się z niego, dopóki… Pochwalę się, że takie oczy niedawno zobaczyłem. Dlaczego to piszę? Bo dużą część listu poświęca Pani pisaniu. OK, u mnie też z pisaniem jak z seksem – odgrywa tę samą rolę. Tyle że Pani pisanie jest osamotnione. Może rozładowuje napięcie i pozwala zorientować się, co Pani myśli (ja dopóki sobie nie napiszę, to nie wiem, jakie mam poglądy!), ale nie wędruje ono do nikogo, nie spotyka się, nie gada, nie przekomarza. Pani je niepotrzebnie więzi. Pani czytelnicy nie powinni być wyimaginowani, lecz prawdziwi. Tylko kontakt z drugim człowiekiem pozwala nam się uwolnić od siebie, a jeśli jest Pani z siebie niezadowolona, to czas „ją” porzucić. Kontakt z innymi może być bardzo płodny. Ja na przykład samotnie wpadam na gorsze pomysły (zawodowe, rodzinne, życiowe), niż kiedy patrzę w czyjąś twarz. Obecność kogoś i jego oczekiwanie na to, co powiem, sprawia, że w ułamku sekundy mam dobry pomysł i wiem, co robić. Nawet jak lepiej zarabiać. Powinna więc Pani wyszukać jakieś oczy (mężowi – jeśli jest – proszę powiedzieć, żeby się nie martwił). Napisałem wczoraj wieczorem maila do mojego Telefonu Zaufania. Nazywa się Hanna Krall. Skopiowałem jej Pani list. Byłem ciekawy reakcji. Okazała się troszkę surowa: „Nie wie ta pani, czego chce od życia. A dlaczego ma czegoś chcieć? Może to życie powinno chcieć czegoś od niej?”. Poszedłem dziś rano do zakładu fryzjerskiego Włosów Kępa (bo mam już tylko kępę). Miałem sfotografować się do tej rubryki, a chciałem świeżo wyglądać. Kiedy opowiedziałem o Pani liście fryzjerce Kasi, odpowiedziała: „Powinna zacząć od małych, najmniejszych rzeczy. Na przykład wychodzić gdzieś z dziećmi i przy tych okazjach sprawdzić, co ją pociąga. Może spotka inne matki i coś razem fajnego wymyślą”. I tak jak Hanna Krall – pani Kasia trafiła w sedno. Nie dowie się Pani tego, jeśli życia Pani o to nie zapyta. Kończę, bo się mądrzę i czuję jak własna ciotka. Uściski.

Mariusz Szczygieł“.

Tu proponuję chwilę pauzy lub nawet ponowne przeczytanie…

praca i pasja

„Po pierwsze, trzeba rozpalić ogień – kobieta musi dążyć do tego, by gorąco płonąć, płonąć pasją, słowami, ideami i pragnieniem tego, co naprawdę kocha, cokolwiek to jest. Od tej pasji zaczyna się gotowanie, a gotująca się strawa to oryginalne, ambitne zamysły kobiety. Żeby ugotować posiłek dla Baby-Jagi, trzeba się upewnić, że twórcze życie stoi na buzującym ogniu“. – Clarisa Pinkola Estes

Aktualny styl pracy, jaki mamy dziś, to nowoczesne więzienie. Ja proponuję odnalezienie swojej Praco-Pasji.

Praca: Praca uszlachetnia. Trzeba pracować.

Praco-pasja: Wyrażając to, kim jestem, czuję uskrzydlenie. Robię to chętnie. Może nawet skorzysta na tym ktoś inny.

To praco-pasja uszlachetnia. Uskrzydla. Daje odpowiedzi i napełnia ogromną dawką życiowej energii.

To, że jest się szlachetnym, gdy człowiek pracuje od rana do nocy (i często za marne pieniądze) to jedno z największych kłamstw XX wieku. Nowoczesny niewolnik idzie do pracy rano, robi coś, zazwyczaj mocno wspierającego system i konsumpcjonizm, zarabia zazwyczaj tyle, by jakoś przeżyć (niektórzy trochę więcej, inni trochę mniej, a większość tyle, że im nie wystarcza do końca miesiąca), a wieczorem wraca do domu na tyle zmęczony, by nie mieć już siły samodzielnie myśleć. Wtedy pozostaje już tylko zmęczenie, strach o przeżycie i głód. Nowoczesny styl pracy, czyli nowoczesne niewolnictwo, to program służący temu, by człowieka odciągnąć od niego samego najbardziej jak się da.

Nie dajmy sobie wmówić, że jeśli nie wiemy co chcemy w życiu robić lub wiedzieliśmy, ale zmieniliśmy zdanie, to jest coś z nami nie tak. Nawet nie wiemy z jakiego powodu tu jesteśmy, a co dopiero mówić o wiedzeniu jak chcemy czy powinniśmy ten czas wykorzystać.

Prawdziwą naturą człowieka nie jest harowanie od rana do wieczora. To nieprawda, że gdyby człowiek nie musiał pracować, leniuchowałby cały dzień wykorzystując innych. Człowiek jest istotą kontemplacyjną i myśli. Naturą człowieka jest oddawać się refleksji (budowanie świadomości), a także leżeć na łące i zrywać stokrotki pomagając przy tym sobie nawzajem.

Bardzo często, to właśnie z lenistwa i dużej ilości wolnego czasu pojawiają się konstruktywne myśli i rozwiązania.

Gdyby dać ludziom możliwość posiadania pieniędzy bez pracowania, na początku wszyscy cieszylibyśmy się wolnością. Leżelibyśmy na łące cały dzień i przegryzali stokrotki. Czy to lenistwo, czy upajanie się życiem?

Spalibyśmy by nadrobić zaległości, bo czulibyśmy potrzebę regeneracji ciała i umysłu. Zaczęlibyśmy się lepiej odżywiać, bo nie musielibyśmy już tak gonić. Na początku w ogóle nie byłoby sprawczości, bo byłaby radość z wolności (mówimy o prawdziwej naturze człowieka, dlatego celowo pomijam wątki przestępczości czy polityczne).

W końcu ludziom znudziłoby się leżenie na trawie i podgryzanie stokrotek. Zaczęliby poszukiwać i odkrywać. Byliby nakarmieni, odpoczęci i zrelaksowani. Wróciłyby esencjalne pytania człowieka o sens życia, boga, poszukiwania i podróżowanie. Pojawiłaby się twórczość. Zaczęliby szukać ludzi podobnych do siebie, zaczęliby próbować różnych rzeczy, które sprawiają im przyjemność. I wtedy, w takich poszukiwaniach, odkryliby swoją pasję. Czyli to, co warto robić w życiu, bo to coś daje nam spełnienie, czyli nadaje życiu jakiś sens. Nie musimy czekać na utopijny świat na łące wyścielonej stokrotkami. Może tak jest na innych planetach, z których pochodzimy? Zacznijmy szukać rzeczy, które sprawiają nam przyjemność już teraz. Próbujmy! To tak jak z próbowaniem nowej kuchni. Kiedyś jest ten pierwszy raz, gdy próbujesz tajskiej, hinduskiej czy greckiej kuchni. Jeśli ci nie smakuje, więcej tego nie zjesz. A jeśli posmakuje, niedojże, że lepiej poznałeś siebie, to jeszcze do końca życia możesz umilać sobie egzystencję pysznościami!

Pasja to uczucie znalezienia dla siebie sensu istnienia w tym zwariowanym i nieprzewidywalnym życiu. To coś, co sprawia, że jesteś lepszym człowiekiem, dla siebie przede wszystkim, ale również dla innych ludzi. To coś, co ci nie ciąży i co możesz robić od rana do wieczora, bo czujesz zamiast zmęczenia, napełnianie glinianego naczynia, którym jesteś.

Kwestia usprawnienia systemu tak, by system służył ludziom to jedno. Ludzka natura i przeznaczenie człowieka to całkiem inne zagadnienie.

Jednak podczas poszukiwania rzeczy, które lubisz, staraj się też na co dzień pamiętać, że jesteś czymś dużo większym i piękniejszym niż tożsamością, osobą, zawodem. Twój zawód cię nie określa, nie jest twoim jedynym celem życia na Ziemi i nie musisz wybierać jednego zajęcia na całe swoje życie. Możesz nawet nie mieć żadnego określonego zawodu, jaki chciałabyś wykonywać. Możesz mieć kilka zawodów podczas jednego życia, albo kilkanaście i zmieniać za każdym razem gdy czujesz wewnętrznie, że pora go zmienić i zacząć robić coś innego.

Życie w niewiedzy to wielki dar i ogromne wyzwanie. Na drodze do Praco-Pasji traktuj swoją pracę jako tylko część swojego życia. Resztę czasu spędzaj na tym co sprawia ci przyjemność: maluj, śpiewaj, podróżuj, leń się lub cokolwiek, w czym czujesz się dobrze. Gdy skupisz się na tym, co sprawia ci przyjemność i przestaniesz identyfikować się ze swoim zawodem, nowe możliwości i nowe pomysły zaczną powoli wypływać na powierzchnię twojego umysłu, aż pewnego dnia będzie tak dużo rzeczy, które chciałabyś robić, że będziesz mogła w tym przebierać jak w sklepie ze słodyczami!

Jim Carrey powiedział kiedyś, że wszyscy powinni mieć tyle pieniędzy co gwiazdy Hollywood. Po to, by zobaczyć, że nie o to chodzi. Clarissa Pinkola Estes w “Biegnącej z Wilkami” mówi “Niezadowolenie to sekretne drzwi do wielkiej życiowej przemiany”.

Życzę nam wszystkim, byśmy mogły odkryć swoje powołanie. By nasza pasja zazębiała się z pracą. Byśmy pracując, czuły spełnienie. Byśmy mogły czerpać z życia pełnymi garściami. Byśmy czuły jak energia z wykonywanego zajęcia nas wypełnia i nakręca, byśmy wibrowały radością, zrozumieniem i emanowały tym na wszystkich ludzi wokół! Tego nam życzę!

Alicja Baba

 

Źródło przytoczonego listu:
http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,152731,20894753,szczygiel-odpowiada-na-twoj-list-wysokie-obcasy-extra.html?utm_source=facebook.com&utm_medium=SM&utm_campaign=FB_wysokieobcasy
zdjęcia: pexels.com

Podziel się wiedzą:
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram

Wspierasz energię, którą tworzymy? Wesprzyj nas w materii!

Przekaż darowiznę

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *