Rytuał

Latarka wysuwa się spod pachy. Nasiona, lista marzeń, koperta włożona w Księgę Magii. Głowa pełna informacji. Podniecenie. Ogród jak rześko. Szukam miejsca odpowiedniego do odprawienia rytuału, posadzenia rytualnych roślin i co ważne, zasłoniętego przed sąsiadami. Wiedźmy nie mają łatwego życia, ale smakuje…elektryzująco.
Księżyc?… Jest, czekała. Chwilę patrzyłyśmy na siebie. Przedstawiłam się. Szczególne uczucie. Mój ogród, pełnia jak wiele innych w moim życiu… A jednak. W blasku dzisiejszego księżyca jest inaczej. Nie chodzi o nieziemskość, niesamowitość, bajkowość czy cokolwiek pięknego mówią o Księżycu. Jest bezpiecznie jak w domu. Nie w strukturze pracowicie budowanej przez dziadka i ojca (choć doceniam dach nad głową), ale w Domu gdzie jestem właściwa, odpowiednia. Niczego mi nie brakuje i niczego nie muszę zmieniać. Jestem… i to napełnia mnie szczęściem. Oddycham głębiej, a powietrze smakuje Wolnością.
– Zaczynamy- chichoczę, a bąbelki radości szaleją pod skórą Odprawiam swój pierwszy rytuał! Jakkolwiek było, wiem, że było tak, jak powinno być.
Szepcząc do nasion, całuję Ziemię. Pocałunek dla prapra…prababki.

Hania Bonder

 

Podziel się wiedzą:
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram

Wspierasz energię, którą tworzymy? Wesprzyj nas w materii!

Przekaż darowiznę

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *