Zdrowie a dusza, skąd się biorą choroby? cz. I

Czy przyglądając się życiu nie odnosicie nieodpartego wrażenia, że wszystko w nim zostało postawione na głowie? Mam tu na myśli klasyczne odwrócenie. Sprowadza się ono do tego, że zdefiniowane, czy też rozpropagowane w społeczeństwie założenia, znajdują się w położeniu odwrotnie proporcjonalnym do prawdy. Jednym z tak zmanipulowanych zagadnień, o nadrzędnym wprost znaczeniu jest – zdrowie.

„Szlachetne zdrowie,

Nikt się nie dowie,

Jako smakujesz,

Aż się zepsujesz. …”

Jan Kochanowski, w swojej fraszce: ”Na zdrowie” bardzo trafnie zdefiniował tytułowe zagadnienie. Zdrowie, czym jest? Najprościej mówiąc to stan równowagi energetycznej na wszystkich poziomach, jak również pomiędzy nimi. Mowa tu o poziomach: fizycznym, duchowym, emocjonalnym i mentalnym. Przyjrzyjmy się zatem, zarówno samemu zdrowiu, jak również utrwalonym paradygmatom na jego temat.

Podstawowe przekłamanie

Pierwszym i zasadniczym przekierowaniem, z którego biorą się wszystkie inne, jest przekonanie, że świat duchowy stanowi jedynie dopełnienie świata materialnego. Powszechnie uważa się, że duchowość jest domeną religii. Wyraźnie też rozdziela się ją od życia fizycznego. Świat materialny natomiast, przedstawia się nam jako nadrzędny i jedynie prawdziwy. Na niego też kierujemy całą naszą uwagę. Tymczasem jest dokładnie odwrotnie, stanowi on zaledwie wypadkową świata duchowego. Jest zatem jego namiastką, w której jednak zatracamy się na tyle, że przesłania nam istotę i znaczenie duchowości.. Tym niemniej, u podstaw, wszystko jest duchowe.

W zdrowym ciele zdrowy duch?

Cóż, zaryzykuję stwierdzenie, że jest dokładnie odwrotnie. Podążając ścieżką własnej duszy, pozostajemy w równowadze, czyli harmonii energetycznej, co utrzymuje nas w zdrowiu. Ulegając nawykowi skupiania całej uwagi na zewnątrz, gdzieś po drodze zatraciliśmy zdolność wewnętrznej komunikacji z naszą duszą. A ta przemawia do nas na różne sposoby. Stawiając opór jej podszeptom i przewodnictwu, tworzymy rozłam. Stwarza on poczucie dyskomfortu. Wiemy, że coś jest nie tak. Zazwyczaj jednak ignorujemy i zagłuszamy te odczucia, co dodatkowo zakłóca i mąci naszą energię. To właśnie dlatego wciąż konfrontowani jesteśmy z podobnymi scenariuszami naszego życia. Dusza z uporem przywołuje wszystkie nierozwiązane tematy, które – w oczekiwaniu na uzdrowienie – co rusz wypływają na powierzchnię. Dopóki zamiatamy je pod dywan, zaprzeczamy im, ignorujemy lub spychamy w najgłębsze odmęty podświadomości – będą z uporem o sobie przypominać. Strach przed konfrontacją trwa tak długo, aż nie będziemy gotowi, by uznać i zaakceptować w sobie wszystko, co blokujemy. Dopiero z tego poziomu możliwe jest uzdrowienie.

Wszystkie traumatyczne zdarzenia, którym nie jesteśmy w stanie stawić czoła, są nawrotem okaleczonej energii i szansą na jej uzdrowienie. Stawiając opór części nas samych, sprzeniewierzamy się naturze własnego istnienia, a tym samym sabotujemy nasze zdrowie. Dusza zawsze wie, co jest dla nas najlepsze, jednak nigdy nie wymusi w nas czegoś, na co nie jesteśmy gotowi.

Przyczyny rozłamu

Dusza zawsze dąży do ekspansji i rozwoju. My natomiast posiadamy głęboko zakorzeniony strach przed zmianą. Dusza zawsze nas inspiruje, motywuje i pcha do przodu. My z uporem maniaka okopujemy się we własnej strefie komfortu. Tkwimy w niej tak długo, aż ból staje się nie do zniesienia, a cena kompromisów – nie do zaakceptowania. Zmiany wprowadzamy zazwyczaj dopiero, kiedy nie mamy już innego wyjścia. Odstając od naszej prawdziwej natury i wewnętrznego przewodnictwa, zawsze tworzymy rozłam, który generuje zaburzenia w energiach.

Świat zewnętrzny jest wtórny wobec naszego wnętrza

Często posiadamy w sobie cechy, których nie mogąc zaakceptować, przenosimy na innych, bądź spychamy w odmęty naszej podświadomości. Dlatego właśnie tak denerwują nas zachowania innych ludzi. Ukazują nam to wszystko, czemu zaprzeczamy. Inni są naszymi lustrami. Konfrontują nas z tym, czego nie akceptujemy w sobie. Nasza irytacja jest oznaką, że posiadamy energetyczne połączenie z tym, co wytrąca nas z równowagi. W przeciwnym wypadku, nasza reakcja nie byłaby tak nerwowa.

Przenosząc własne okaleczenia emocjonalne na innych, lub spychając je w najdalsze zakamarki podświadomości, niejednokrotnie zapewniamy sobie względną stabilizację energetyczną na czas braku gotowości zmierzenia się z naszymi ranami. Jednak w dłuższej perspektywie, zachowanie takie prowadzi do zaburzeń na płaszczyźnie naszego organizmu. Nasze ciała stanowią wielopoziomowe dekodery, w których kody świadomości zawsze dopasowują się do otrzymanych wzorców energetycznych.

Wszystko, co jak nam się zdaje, przychodzi z zewnątrz i wpływa na nasze życie, stanowi jedynie wyrównanie energetyczne pomiędzy naszym wnętrzem a otoczeniem zewnętrznym. Nie inaczej jest z naszym zdrowiem.

 

Uczucia i emocje jako główny nośnik komunikacji z Duszą

Wbrew powszechnie panującemu przekonaniu, jakobyśmy w wielu kwestiach nie mieli wyboru – zawsze go mamy. Zawsze też wiemy, co robić, co jest słuszne, i co pozostaje w zgodzie z naszą prawdziwą naturą. Po prostu wybory te zazwyczaj burzą naszą strefę komfortu. Są dla nas zbyt trudne, niewygodne i problematyczne. Dodatkowo wymagają naszej odwagi i działania sprzecznego z ogólnie przyjętym kierunkiem.

W pierwszym odruchu, zawsze słyszymy głos duszy, ale już w następnym dopuszczamy nasze ego. Ego zawsze nas tłumaczy, wyszukuje wymówki i ucieka od odpowiedzialności. W starciu z ego, dusza zazwyczaj przegrywa. Jednak jest cierpliwa i niczego nie wymusza. Jest niezwykle mądra i wie, że musimy najpierw przepracować nasze tematy, nawet jeżeli wiąże się to z bólem, cierpieniem, a także z chorobą. Zawsze, za pomocą uczuć i emocji, sygnalizuje, czy pozostajemy w harmonii, czy też wprowadzamy zamęt i dysharmonię. Nasze samopoczucie z niezwykłą precyzją nawiguje nas w jakości naszej energii.

Wszystkie nasze cierpienia, traumatyczne przeżycia i choroby doświadczają nas na drodze dochodzenia do świadomego zarządzania naszą energią i twórczej komunikacji z naszą duszą.. Stanowią drogocenne wskazówki i nauki, które przerabiamy, aż nie będziemy gotowi, by pojąć, że wszystko stwarzamy sami.

cdn.

Ewa Kurzelewska

Podziel się wiedzą:
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram

Wspierasz energię, którą tworzymy? Wesprzyj nas w materii!

Przekaż darowiznę

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *