Hrabia de Saint Germain – nieśmiertelny ojciec współczesnej duchowości

Saint Germain

Hrabia de Saint Germain – postać niezwykła czy oszust i sprytny manipulator? Człowiek, który odkrył tajemnicę nieśmiertelności? A może ojciec współczesnej duchowości? Przyjrzyjmy się bliżej tej ciekawej personie i spróbujmy zbliżyć się do uzyskania odpowiedzi na postawione pytania…

Kilka ciekawostek  z życiorysu niezwykłego człowieka – legendy

Żadne źródła historyczne nie podają ani dokładnej daty urodzin hrabiego, ani daty jego śmierci. Wiemy tylko, że żył w XIX wieku.
Na temat prawdziwej tożsamości, przeszłości i pochodzenia hrabiego Saint Germain wiadomo również bardzo niewiele. Współcześni prześcigają się w spekulacjach na temat jego pochodzenia i przodków. Jedna z hipotez zakłada, że był on nieślubnym dzieckiem hrabiego Adanero z Bayonne i Marii Anny Neuburskiej, wdowy po Karolu II Habsburgu królu Hiszpanii. Inna, że był synem Franciszka II Rakoczego księcia Siedmiogrodu.

Według jeszcze innych podań, traktowanych często z” przymrużeniem oka”, de Saint-Germain żył już w czasach Chrystusa. Podobno uczestniczył w weselu w Kanie Galilejskiej, gdzie Chrystus zamienił wodę w wino. Rzekomo, de Saint Germain miał być też obecny na soborze nicejskim w 325 roku n.e.

Mówi się, że zanim rozpoczął swoją interesującą i wieloletnią wędrówkę po najznamienitszych dworach europejskich, przebywał wiele lat na dworze szacha Persji. Studiował tam ponoć tajemnice fachu jubilerskiego. W Europie, we Włoszech pojawia się w roku 1710. I jest to pierwsza wzmianka o naszym tajemniczym hrabim. Ma wtedy około 40 lat. W 1745 r. jego nazwisko pojawia się w tzw. wyższych sferach Londynu. W 1758 roku Saint Garmain przybywa do Francji i rezyduje w samym Wersalu. Staje się bliskim znajomym i doradcą Ludwika XV Burbona i jego metresy madame de Pompadour. W tym czasie, po raz pierwszy pojawia się plotka o jego długowieczności. Spotyka bowiem na francuskim dworze osoby, które poznał w 1710 w Wenecji, we Włoszech. Osoby te mają koło 80 lat, a hrabia de Saint Garmain nadal wygląda na czterdziestolatka.

Może cię również zainteresować artykuł: Budda – ten, który odkrył źródło cierpienia i znalazł sposób na szczęście

Źródło: pixabay.com

Z różnych źródeł wynika, że hrabia był w następnych latach gościem wielu lóż wolnomularskich i tajnych stowarzyszeń. Po próbie aresztowania, w 1760 r. tajemniczy arystokrata ucieka do Rosji. Prawdopodobnie był w Sankt Petersburgu, w czasie, gdy Katarzyna II Wielka obejmowała tron. Późniejsze teorie zakładały, że była to zasługa hrabiego. Rok później hrabia wyjeżdża do Północnych Niderlandów. Tam kupił kawałek ziemi i przyjął nazwisko Surmount. Pod tym nazwiskiem próbował zaoferować swoje usługi – obróbkę drzewa, skóry, wytwarzanie farb olejnych. W trakcie negocjacji z wysokim urzędnikiem państwowym, napomknął o swoim królewskim pochodzeniu oraz dokonał rzekomej transmutacji, zamieniając kawałek żelaza, w coś do złudzenia przypominającego złoto. Po tych wydarzeniach słuch o nim zaginął na 11 lat. W 1774 roku hrabia pojawia się w Niemczech. Występuje jako Freiherr Reinhard Gemmingen-Guttenberg albo hrabia Welldone i oferuje swoje wyroby – kosmetyki, wina, alkohole, kość słoniową. Zraził do siebie wysłanników dworu Króla Fryderyka II swoimi opowieściami o transmutacji i tym, że porównał siebie do Boga.

Ostatecznie osiadł w domu księcia Karla von Hesse-Kassel, gubernatora Schleswig-Holstein. Tam spędzał czas na studiowaniu ziołolecznictwa i chemii. Hrabia Saint Germain zmarł na dworze księcia, w 1784 r. prawdopodobnie na zapalenie płuc. Gdy kilka dni po pogrzebie otwarto trumnę, okazała się pusta.

Uznaje się, że Saint Garmain był gruntownie wykształcony, w mistrzowskim stopniu opanował tajniki alchemii, magicznej nauki, która dąży do tego, by kontrolować różne substancje i mieć wpływ na ich właściwości. Wielu próbowało stworzyć cudowny proszek czy też „kamień filozoficzny”, który, jak uważano, po dodaniu do zwykłego metalu w formie płynnej, np. ołowiu, miał go zamienić w czyste srebro lub złoto. Co więcej, proszek ten miał wchodzić w skład eliksiru, dającego nieśmiertelność każdemu, kto go wypije. Jak się uważa, to właśnie hrabia de Saint-Germain odkrył ten sekret. Może właśnie dlatego widywano hrabiego w wielu miejscach jeszcze wiele lat po jego śmierci, nawet w początkach XX wieku. Nigdy nie widziano go jako starca, zawsze wyglądał na czterdzieści kilka lat. Czyżby rzeczywiście posiadł tajemnicę wiecznej młodości i nieśmiertelności?

Hrabia de Saint Germain – ojciec współczesnej duchowości

Hrabia był człowiekiem niezwykłym. Można śmiało powiedzieć, że stworzył podwaliny nowoczesnego rozwoju duchowego. Zawarł je w dziele znanym pod nazwą „Złota księga Saint Germaina”, uznawanej za jego bezpośredni przekaz chanellingowy. O tej niezwykłej książce możecie przeczytać w artykule:

“Złota Księga” jako traktat o zindywidualizowanym przejawieniu boskiej obecności “JAM JEST”

Źródło: pixabay.com

On jako pierwszy z nielicznych, postanowił przywrócić człowiekowi należne mu we Wszechświecie miejsce. Jego słynne “JAM JEST”, pokazuje nam drogę do odnalezienia głęboko w nas uśpionej boskości. To on wskazuje, że wszyscy jesteśmy Bogami, bo każdy z nas, ludzi, nosi w sobie pierwiastek boskości. Saint Garmain daje nam wyraźne wskazówki, jak mamy postępować, żeby tę boskość i moc w sobie obudzić. Mówi o miłości bezwarunkowej, jako o podstawie rozwoju duchowego. Podkreśla wagę spokoju i harmonii, mówiąc o dobrodziejstwie medytacji. Propaguje oczyszczanie za pomocą fioletowego płomienia Ducha Świętego. Ukazuje nam potęgę trójpłomienia Chrystusa. Tak, daje nam narzędzia, dzięki, którym powrócimy jako piękne, niezależne, doskonałe boskie istoty. To globalne przebudzenie ludzkości, jakie trwa od kilku lat, jest wynikiem m.in. rozwoju duchowego, do którego tak zachęca hrabia Saint Germain

Ludzkość budzi się z letargu, w jakim tkwiła od stuleci i odkrywa moc miłości bezwarunkowej i światła, które ma w sobie każda istota ludzka. Kruszymy powoli kajdany starych schematów, wstajemy z kolan i świecimy pięknym światłem. Coraz częściej panujemy nad naszymi wibracjami, zarządzamy racjonalnie pokładami własnej energii i zmieniamy naszą świadomość. Powoli odzyskujemy wiarę w naszą boskość.

A hrabia de Saint Germain? Ma w procesie naszej transformacji, w procesie odnajdywania istoty boskości miejsce mu należne, najwyższe. I mam przeświadczenie graniczące z pewnością, że jeszcze powróci i nie raz o nim usłyszymy.

Marlena Pietruszka

***

Chcesz nauczyć się pracować z duchową wibracją Saint Germaina’a, tak by wspierała Twój życiowy i duchowy rozwój? Obejrzyj webinar:

 Postacie Mistrzowskie

Czy słyszałeś o mistrzu zwanym Saint Germain? A może imię Melchizedek brzmi znajomo? Serapis Bej, Sai Baba (mimo wszystkich kontrowersji) Budda, Jezus, Maryja… Na tych zajęciach wyjaśnimy ci jak z nimi współpracować. Pokażemy jak dowiedzieć się, w czym mogą pomóc każdemu poszukującemu i jak adresować do nich swoje pytania. Wyjaśnimy również, jakie narzędzia wykorzystać, by zawsze mieć pewność, że komunikujesz się na pewno z właściwą postacią.

Źródła:
ezowymiar.pl/artykul/tx_ttnews%5Btt_news%5D=82&cHash=87a4ade9602ff5efb42dee73e9a83c95
pl.wikipedia.org/wiki/Hrabia_de_Saint-Germain

Podziel się wiedzą:
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram

Wspierasz energię, którą tworzymy? Wesprzyj nas w materii!

Przekaż darowiznę

Jedna myśl nt. „Hrabia de Saint Germain – nieśmiertelny ojciec współczesnej duchowości

  1. Krzysztof

    My katolicy znamy takich niby hrabiów, lepiej miejcie się na baczności przed takimi osobnikami… Pewnego dnia – mówi Ojciec Pio – spowiadałem mężczyzn. Jeden z nich był wysoki, szczupły, ubrany wytwornie i z dobrymi manierami. Kiedy ukląkł, zaczął wyznawać swoje grzechy. Wszystkie były przeciw panu Bogu, przeciw bliźnim, przeciw prawu moralnemu; one wszystkie były anormalnością! Jedna rzecz mnie udrzyła. Po zganieniu przeze mnie wszystkich tych oskarżeń, gdy powoływałem się na Boga, nauczanie Kościoła i duchowe nauczanie świętych, ten zagadkowy penitent zrównoważył moje argumenty, tłumacząc, z wielką zręcznością i rzadką dystynkcją, wszystkie rodzaje grzechów, pozbawiając je wszelkiej złej woli i próbując jednocześnie doprowadzić do tego, by wszystkie grzeszne zachowania wydawały się normalne, naturalne, mało – po ludzku – znaczące.
    Dotyczyło to nie tylko przerażających grzechów przeciw Panu Bogu, Jezusowi Chrystusowi, Matce Bożej i Świętym – do Osób tych odnosił się bez najmniejszego szacunku – a także do grzechów, które były moralnie tak brudne i ordynarne, że doszły do szczytów najobrzydliwszej wyobraźni.
    Odpowiedzi, których ten zagadkowy penitent udzielał na moje argumentacje, z wyrafinowaną zdolnością i „owiniętą w bawełnę” złośliwością, wywarły na mnie przerażające wrażenie. Pomyślałem sobie: Kim on jest? Z jakiego świata pochodzi? Któż to taki? I próbowałem ostrożnie spojrzeć mu w twarz, a jednocześnie przysłuchiwałem się bardzo uważnie każdemu słowu, które wypowiadał, ażeby żadne z nich mi nie umknęło; bym mógł je oszacować w ich całej doniosłości.
    W pewnej chwili – kontynuuje Ojciec Pio – wewnętrznym, oślepiającym i ostrym światłem wyraźnie uświadomiłem sobie, kto jest przede mną. I stanowczym, rozkazującym głosem powiedziałem do niego: Wymów: Niech żyje Jezus! Niech żyje Maryja!
    Skoro tylko wymówiłem te najsłodsze i mocne słowa, szatan natychmiast zniknął w błysku ognia, pozostawiając po sobie duszący swąd
    (Szatan w życiu Ojca Pio, Tarcisio z Cervinara OFM Cap.) https://www.youtube.com/watch?v=9IYrRAkTUok

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook
Facebook
YouTube
Instagram