Potrzeba komplementu i świadome użycie mocy dobrego słowa

komplementu

„Piękno jest kształtem miłości”, tak pisał Cyprian Kamil Norwid. W relacjach z bliskimi nam ludźmi, kiedy kochamy i jesteśmy kochani, czujemy się atrakcyjni i dobrzy. W sposób całkowicie naturalny doświadczamy troski i zainteresowania ze strony innych oraz satysfakcji z obdarzania ich swoją uwagą. Przychodzi jednak taki moment w każdej relacji, kiedy ta miłość zaczyna uzdrawiać. Wtedy nawet zwykłe: „Jesteś piękna”, zamiast uśmiechu – wywołuję smutek i nie możemy udźwignąć tego komplementu. Zaś innym razem pragniemy dobrych słów zbyt zachłannie, wręcz desperacko. Dlaczego tak się dzieje i co możemy zrobić, by świadomie wzmacniać się wzajemnie mocą pozytywnego komunikatu, przedstawimy w poniższym artykule.

Badania nad mózgiem dowodzą, że doświadczenia w naszym życiu są zapamiętywane w formie zarówno poznawczej, jak i uczuciowej. Mówią one, że szczególnie ważna jest emocjonalna „pamięć” sprawiająca, że np. traumatyczne doświadczenia odżywają w nas w zbliżonych sytuacjach (PTSD – Syndrom Stresu Pourazowego). Co więcej, również i przeciwstawne komunikaty, które są niejako lekarstwem na nasze zranienia mogą te wspomnienia przywoływać. Jak się w tym całym ambarasie odnaleźć?


Nasze Ciało funkcjonuje na innej częstotliwości niż Umysł, a Umysł – na innej niż Duch. Jeśli chcesz nauczyć się optymalizacji ciała, umysłu i ducha, to zapraszam na warsztaty on-line: Zrozumienie Organizmu – Jak sprawić aby Ciało, Umysł i Duch transformowały w jak najlepszą formę


Myśli i emocje w układzie współrzędnych

Wiele się słyszy o tym, że zmierzamy do punktu „zero”. Fakt ten jest przedstawiany jako nieunikniony i konieczny dla naszego rozwoju. To bezpieczne miejsce, gdzie pozostajemy w ciszy ze sobą i nie możemy zostać niczym dotknięci sytuujemy w naszym sercu. Jest wiele technik ściągających naszą świadomość do centrum w klatce piersiowej i otwierających nas na dobre uczucia. Jednak pewnie każdy z nas wie, jak niełatwo jest pozostać w tym miejscu i nie dać się wciągać w zewnętrzne szaleństwo.

Jeżeli chcemy doświadczyć punktu „zero” i przebywać w nim jak najdłużej, pomoże nam w tym prosta wizualizacja. Pamiętacie jeszcze z podstawówki układ współrzędnych? Oś x i y… liczby dodatnie, ujemne… i pośrodku – „zero”. Jeśli tą centralną część umieścimy w sercu i pozwolimy sobie zobaczyć przestrzennie jak wszystkie plusowe i minusowe wartości łączą się ze sobą na konkretnych osiach przechodzących przez punkt „zero” (może ich być znacznie więcej niż dwie), to jesteśmy w domu. Warto obserwować i czuć, co jest aktywne w naszej przestrzeni oraz co występuje w konkretnej parze i ma potencjał, aby się wzajemnie niejako zneutralizować. Ważne jest tu by dostrzec, że rozpacz wartości „-50” i nadmierny entuzjazm na „+50” są tak samo dalekie od naszego centrum. Zwolennikom skrajnego optymizmu nie zalecam tej praktyki.

Technika „wyzerowania” poprzez połączenie skrajności i wzmocnienia słowne     

W sercu znajdują się uczucia, które nie mają drugiego bieguna. Są pełne same w sobie. Jednak człowiek póki co, doświadcza zazwyczaj emocji i myśli przeciwstawnych. Świadomość tych wartości i przekonań i jednocześnie dystans oraz pokora wobec potrzeb i poglądów innych ludzi, są jednym z zasadniczych elementów skutecznego wspierania się. Postawa taka pozwala na rozwinięcie głębokiej empatii i uważności oraz refleksji nad procesami, które w nas zachodzą i celem, do którego dążymy. Jeśli zatem zmierzamy do punktu „zero”, to znaczy, że celem jest wyjście z biegunowości i przejawienie oczywistego stanu bycia. Dlatego proponuje sprawdzenie prostej i skutecznej techniki.

Może cię również zainteresować artykuł: Utrzymaj się w wysokiej wibracji! Lista wspomagaczy na gorszy dzień

Źródło: pixabay.com

1) Wykonujemy wizualizację układu współrzędnych i odnajdujemy punkty mocno aktywne. Wybieramy jeden z nich i łączymy się z emocjami i myślami, które on reprezentuje.

2) Przenosimy swoją świadomość na drugi koniec osi, żeby zobaczyć przeciwstawną postawę z nim związaną. Np. po jednej stronie mieliśmy myśli: „lepiej by było, żeby mnie nie było; moja obecność jest niechciana i zbyteczna”, a po drugiej odkryliśmy, jako „lekarstwo” postawę: „dobrze, że jestem; moja obecność przynosi innym radość i jest pożądana”. Dobrze jest ocenić symbolicznie ich moc, np. jedno wydaje się być na „-20”, a drugie na „+10”. Bo do „zera” zniosą się nam tylko wartości tożsame.

3) Jakie wzmocnienia mogą przyczynić się do wyjścia ze schematu? Ważna jest informacja z zewnątrz, a także wewnętrzne przekonanie o swojej wartości i jej znaczeniu dla innych. Ponieważ większość naszych myśli i emocji pochodzi z interakcji ze światem, pozwólmy sobie na przyjęcie dobrego słowa od innych. Znajdźmy w swym otoczeniu osobę, która wiarygodnie i systematycznie będzie nas komplementować w danym temacie. Komunikat możemy równolegle podawać sobie też sami (polecam na głos do lustra), z pełnym uczuciem. Działanie to trwa to do momentu, aż wartości na naszej osi się zniosą i poczujemy ulgę w sercu.

Po dobrze przeprowadzonym procesie wchodzimy w stan ciszy i radości. Na jednym końcu była myśl, że „nie powinno nas być”, z drugiej strony równoważyliśmy ją postawą: „dobrze, że jestem”. Na koniec zaś obydwie przestają istnieć, temat nas nie dotyczy. Wchodzimy w stan, w którym nasza obecność jest oczywista i naturalna.

Tak możemy postępować z każdym stanem, który jest dla nas niekomfortowy. Osiągniemy w ten sposób spokój ducha i wolność oraz niezależność psychiczną od zewnętrznych okoliczności. Powodzenia i sukcesów w praktyce!

Może cię również zainteresować artykuł: Naucz się własnej radości – 6 niesamowitych korzyści ŚMIECHU

Magdalena Głowacka

Źródła: programnaukizachowania.pl/otoczenie-pnz/pulapki-komplementow

Podziel się wiedzą:
Facebook
Facebook
YouTube
Instagram



Wspierasz energię, którą tworzymy? Wesprzyj nas w materii!

Przekaż darowiznę

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *